UWAGA!

                                

UWAGA!
SZANOWNI PAŃSTWO!
Rosyjskie urzędy konsularne w Polsce przyjmują wnioski wizowe wypełnione wyłącznie elektronicznie w języku rosyjskim bądź angielskim i wydrukowane za pomocą specjalnej strony internetowej Departamentu Konsularnego MSZ Rosji: http://visa.kdmid.ru
Wnioski wizowe należy osobiście lub za pośrednictwem osoby trzeciej złożyć w Rosyjskim Centrum Wizowym (adres: Kraków, ul. Królewska 57; Centrum Biurowe Biprostal S.A., Klatka 1 / 1st floor; telefon: +48 (12) 425 60 66)  
lub osobiście w Konsulacie Generalnym Rosji w Krakowie po uprzednim zarejestrowaniu się na stronie: Zapisać się w sprawie wizy (english version). 
Konsulat Generalny jest czynny w poniedziałek, środę, piątek od 8:30 do 12:30.
KRAKOW Helpline: +48 12 425 60 65; +48 22 102 17 35; +48 22 397 17 87

 

From January 2018, Russia introduced the Tax Free system - nowadays, foreign citizens who have made purchases in Russia can get VAT refund and save up to 11% of the purchase price. You can use Tax Free service in a number of shopping centers and shops  in the in the cities-participants of the Tax Free System.

VAT Refund can be received when purchasing goods that are not excisable.
Excisable goods - alcohol, tobacco, and some kind of perfumery and cosmetic products. 

You may get VAT Refund if: 

  • You made purchases on the total amount of at least 10 000 rubles per one day in one store.
  • You are not an EEU citizen (EEU countries include Armenia, Belarus, Kazakhstan, Kyrgyzstan, Russia).
You take your goods outside the customs territory of the EEU (except for the export of goods through the territory of the States-members of the EEU) through checkpoints  across the State border of the Russian Federation, a list of which is approved by the Government of the Russian Federation.

Aktualności

Powrót

Artykuł Ambasadora Rosji w Polsce Sergeya Andreeva opublikowany w Rzeczpospolitej 27 marca 2018 roku

Festiwal absurdu

Mój szanowny kolega, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Jonathan Knott, opublikował przed kilkoma dniami na łamach „Rzeczpospolitej" tekst zatytułowany „Okiełznać ambicje Rosji". W związku z zawartymi w nim tezami chciałbym oświadczyć, że Rosja nie ma żadnego związku z zamachem na Siergieja i Julię Skripalów w brytyjskiej miejscowości Salisbury.

Premier Theresa May 12 marca publicznie oświadczyła, że jest „wysoce prawdopodobne", iż Rosja ponosi odpowiedzialność za ów zamach, który rzekomo został dokonany z użyciem bojowego środku trującego. Tymczasem nie miała ona żadnych podstaw do wygłaszania takich stwierdzeń.

Rosja ostatecznie zakończyła proces likwidacji swojej broni chemicznej we wrześniu 2017 r. Fakt ten został zweryfikowany i potwierdzony przez Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW). Żadnych innych bojowych środków trujących, poza tymi, które w 1997 r. zostały przez Rosję zgodnie z konwencją o zakazie broni chemicznej (CWC) zadeklarowane i później zniszczone, nasze państwo nie produkowało i nie posiada.

Zarzuty wysuwane przez stronę brytyjską są na tyle poważne, że wymagają równie twardych dowodów. Nie wystarczą tu „wysoce prawdopodobne" opinie bazujące tylko na podstawie faktu, że „brytyjscy naukowcy zidentyfikowali" pewien gaz nowiczok. Mógł on przecież zostać wyprodukowany w przeróżnych miejscach, również w brytyjskim laboratorium Porton Down niedaleko Salisbury.

Jeżeli strona brytyjska rzeczywiście chciała otrzymać od władz rosyjskich odpowiedzi na jakieś pytania w związku z tym, co się wydarzyło ze Skripalami, mogłaby ona wystąpić do nas oficjalnie, tak jak jest to przewidziane w konwencji o zakazie broni chemicznej. Rosja była i pozostaje w gotowości do współpracy w przeprowadzeniu śledztwa w tej sprawie, tym bardziej że jedna z pokrzywdzonych osób jest obywatelką Rosji. Fachowo dochodzić sedna sprawy powinni specjaliści na podstawie badania wydarzeń i ustalonych faktów, a nie spekulacji o takim czy innym stopniu „prawdopodobieństwa".

Strona brytyjska tymczasem uchyla się od rzetelnej współpracy oraz kontynuuje stawianie nam ultimatum i wysuwanie gołosłownych zarzutów. Nie otrzymaliśmy żadnych oficjalnych zapytań od strony brytyjskiej w związku ze sprawą Skripalów. Rosyjskie propozycje co do przeprowadzenia konsultacji w ramach CWC pozostały bez odpowiedzi, władze brytyjskie odmawiają przedstawienia materiałów śledztwa, takich jak nagrania z monitoringu, zeznania świadków, próby zastosowanego środka chemicznego. Wszystko wskazuje na to, że Brytyjczycy nie posiadają żadnych dowodów na winę Rosji, a cała sprawa stanowi kolejną antyrosyjską prowokację.

Mój szanowny brytyjski kolega połączył sprawę Skripalów z całą listą „bezprawnych zachowań Kremla". Nie będę poruszał tematu Krymu i konfliktu na wschodzie Ukrainy – w szczegółach pisałem o tym w odpowiedzi poprzednikowi pana Knotta – ambasadorowi Robinowi Barnettowi („Rzeczpospolita" z 30.03.2015). Pozostałe zaś poruszone w tekście „Okiełznać ambicje Rosji" wątki – „ataki hakerskie", „ingerowanie w wybory i referenda" – łączy ze sprawą Skripalów tylko to, że we wszystkich tych przypadkach Rosji są stawiane zarzuty niepoparte żadnymi realnymi dowodami.

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że na Zachodzie przyjęło się oskarżać Rosję z każdego powodu i bez żadnych podstaw, przy czym w takich zarzutach brakuje nawet elementarnej logiki i zdrowego rozsądku. Po co rosyjskie służby specjalne miałyby się targnąć na życie Siergieja Skripala, a tym bardziej na życie jego córki? Co więcej, robiąc to w tak dziki sposób, ściągając na nasz kraj nową falę szykan? Takiej wersji wydarzeń nie wypada nawet traktować poważnie. Mało tego, że chętnie się nas podejrzewa o każdy przewrotny czyn, to jeszcze traktuje się nas jak niekompetentnych półgłówków.

W samej historii z zamachem jest wiele pytań do działań władz brytyjskich, które publicznie postawiła strona rosyjska – odpowiedzi na nie,
jak nie było, tak nadal i nie ma.

I już całkiem nie do przyjęcia i niegodne ze strony pana ambasadora jest zastraszanie polskiego społeczeństwa tym, że „następnym razem" Rosja może zastosować środki trujące na polskiej ziemi. Zresztą czemu mamy się dziwić, jeśli minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii w swoich antyrosyjskich zapędach dopuszcza się obrzydliwych analogii między mistrzostwami świata w piłce nożnej 2018 w Rosji a igrzyskami olimpijskimi 1936 w hitlerowskich Niemczech. Takie mamy czasy, tacy są „dżentelmeni”…