UWAGA!

UWAGA!
Szanowni Państwo, 

W celu złożenia dokumentów wizowych zachęcamy interesantów do kontaktu z

Rosyjskim Centrum Wizowym w Krakowie:

 

Adres:

ul. Królewska 57, (Klatka 1 / 1st floor)

30-081 Kraków, Polska

Godziny pracy:

Składanie wniosków:

08:00 - 12:30 (przerwa pomiędzy 10:30 a 12:00) - w poniedziałki, środy i piątki, za wyjątkiem dni świątecznych.
08:00 - 11:00 - we wtorki i czwartki, za wyjątkiem dni świątecznych.

Odbiór paszportów:

08:00 - 12:30 (przerwa pomiędzy 10:30 a 12:00) - w poniedziałki, środy i piątki, za wyjątkiem dni świątecznych.
08:00 - 11:00 - we wtorki i czwartki, za wyjątkiem dni świątecznych.

 

Infolinia w KRAKOWIE: +48-22-397-17-87; info.rupol@russia-visacentre.com;

Kontakt bezpośrednio z centrum wizowym pod nr +48-12-425-60-66 jest możliwy od poniedziałku do piątki w godzinach pracy biura, email: alenahr@russia-visacentre.com.

Awaryjny nr telefonu +48-579-349-018 dostępny od poniedziałku do piątku
w godzinach 08:00-16:00

Rosyjskie urzędy konsularne w Polsce przyjmują wnioski wizowe wypełnione wyłącznie elektronicznie w języku rosyjskim bądź angielskim i wydrukowane za pomocą specjalnej strony internetowej Departamentu Konsularnego MSZ Rosji: http://visa.kdmid.ru

Aktualności

Powrót

Wystąpienie ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa na konferencji ,,Morze Śródziemne: dialog rzymski”, Rzym, 23 listopada 2018 r.

Przede wszystkim chciałbym wyrazić wdzięczność za kolejne zaproszenie do wystąpienia przed uczestnikami międzynarodowej konferencji „Morze Śródziemne: dialog rzymski”. Oznacza to, że mamy coś do omówienia. To zachęcające.

Jestem pewien, że spotkania na tym forum są bardzo potrzebne. Morze Śródziemne - kolebka światowych cywilizacji i religii - pozostaje głównym siedliskiem międzynarodowych napięć, źródłem takich niebezpiecznych wyzwań, jak terroryzm, nielegalna imigracja, handel narkotykami i inne formy zorganizowanej przestępczości. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni gwałtownym spadkiem obecności chrześcijańskiej, który obserwujemy w krajach, w których przedstawiciele różnych wyznań żyli w pokoju i harmonii. Jest to bezpośredni rezultat prób narzucenia obywatelom Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej wartości i przepisów, jak powinni żyć w swoich krajach. Nie tylko te państwa, ale także cała społeczność światowa płaci bardzo wysoką cenę za taką lekkomyślną politykę, w tym te państwa, które rażąco naruszając prawo międzynarodowe, zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych, i podstawowe zasady życia międzynarodowego, sprowokowały chaos i anarchię w ogromnych geopolitycznych przestrzeniach.

Wydaje się jednak, że wnioski wyciągnięte z tragedii w Iraku, Libii i Syrii nie zostały wyciągnięte przez tych, którzy próbują realizować tak arogancką politykę w tym regionie. Wiemy, jak podważane są fundamenty porządku światowego i prawa międzynarodowego, rozpadają się fundamentalne porozumienia międzynarodowe, takie jak na przykład wspólny kompleksowy plan działania dotyczący irańskiego programu jądrowego, traktat o eliminacji pocisków średniego zasięgu i pomniejszego zasięgu. Dziś te porozumienia są zagrożone. Zasady światowego handlu uzgodnione w ramach Światowej Organizacji Handlu są agresywnie atakowane.

Mój włoski kolega i ja rozmawialiśmy teraz o tym, że dzisiaj istnieje tendencja do zastępowania prawa międzynarodowego, jak wszyscy to wiemy, za pomocą pewnego rodzaju „procedury opartej na regułach”. Tak jest nazywana przez wielu naszych pomysłowych zachodnich przyjaciół. Nie do końca rozumiem, dlaczego prawo międzynarodowe, które istniało od tak dawna, przestało być dla nas popularną zasadą, która „ukierunkowuje” działania w stosunkach międzynarodowych. W logice „porządku opartego na regułach” podejmowane są próby prywatyzacji wielostronnych instytucji globalnego zarządzania.

Dalszych przykładów nie trzeba szukać daleko. W Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), zachodni koledzy próbują wymusić wyposażenie Sekretariatu Technicznego OPCW w niezwykłe funkcje przypisujące identyfikację sprawców z rażącym naruszeniem Konwencji o Zakazie Broni Chemicznej. Konwencja nakłada na OPCW obowiązek stwierdzenia samego faktu użycia zabronionych substancji chemicznych. Jeśli chcecie nadać OPCW dodatkowe funkcje, to jest sposób zapisany w Konwencji o Zakazie Broni Chemicznej polegający na proponowaniu, omawianiu, przyjmowaniu i ratyfikowaniu poprawek. Tak, zajmuje to trochę więcej czasu, ale jest także prostsze, prawda?

Życie międzynarodowe nie może zależeć od idei i polityki tych, którzy patrzą na życie przez pryzmat wewnętrznych cykli wyborczych. Podobna ingerencja dotyczy Konwencji w Sprawie Zakazu Opracowywania, Produkcji i Gromadzenia Zapasów Broni Bakteriologicznej (biologicznej) i Toksycznej oraz niszczenia tych broni (BTWC). Sekretariat ONZ chce stworzyć mechanizm, który określi, kto naruszył konwencję, a kto nie. Chciałbym przypomnieć, że wkrótce po wejściu w życie Konwencji byliśmy wśród osób, które aktywnie promowały ideę stworzenia mechanizmu weryfikacji, który zostałby w niej włączony. Stany Zjednoczone kategorycznie odrzuciły ten pomysł. Nie pamiętam nawet, podczas której administracji to się stało.

Niestety, teraz sytuacja jest taka, że zamiast rozwijać, na podstawie prawa międzynarodowego poprzez negocjacje, mechanizm weryfikacji zawarty w samej Konwencji, chcą oni nadać atrybut uprawnienia pewnej grupie ekspertów, którzy nie wiadomo przez kogo zostali wyznaczeni, i że Sekretariat ONZ wykona tę pracę.

Przykłady zastosowania „reguł opartych na porządku” w prawie międzynarodowym to sytuacja w Radzie Europy, gdzie niewielka, ale agresywna grupa parlamentarzystów bezpośrednio podważa Kartę tej wyjątkowej organizacji paneuropejskiej, a przede wszystkim zasadę gwarantującą równe prawa wszystkich państw członkowskich. we wszystkich jej organach.

Nie jestem pewien, czy to słyszeliście, ale cztery lata temu, w marcu 2014 r., Anders Fogh Rasmussen, ówczesny sekretarz generalny NATO, stwierdził, że zjednoczona wola członków Sojuszu jest „niezwykle potężnym źródłem międzynarodowej legitymacji politycznej”. Wydaje mi się, że to stwierdzenie można uznać za jeden z „pierwszych znaków” tego, jak ludzie zdecydowali się zapomnieć o prawie międzynarodowym w formie, w jakiej znamy ją od stuleci i wprowadzają pewne zasady oparte na wyłącznej politycznej legitymacji bloków, takich jak NATO. Przypuszczam, że tutaj nie ma komentarzy. Nawiasem mówiąc, dziś pan Rasmussen pracuje jako doradca prezydenta Ukrainy. Jest mało prawdopodobne, aby jego porady przyczyniały się do przezwyciężenia wewnętrznego kryzysu na Ukrainie w oparciu o porozumienia z Mińska i rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, która zatwierdziła te porozumienia.

W związku z tym zwraca na siebie uwagę zainicjowana ostatnio przez naszych francuskich kolegów inna inicjatywa „Europejska inicjatywa dotycząca interwencji”, która jest przedstawiana jako projekt spoza UE i NATO, ponieważ, jak to rozumieją Francuzi, mechanizmy UE i NATO są zbyt kłopotliwe, aby podejmować decyzje. Powstaje pytanie: co oni właściwie mieli na myśli i w jaki sposób inicjatywa ta dotyczyłaby prawa międzynarodowego? Czy nie będziemy świadkami, jak wynaleziony zostanie nowy instrument „operacji siłowych” na kontynencie afrykańskim? W końcu podczas kryzysów i operacji pokojowych rozwiązywano je w afrykańskich państwach, w których stwierdzono, że wymagają proaktywnego podejścia. A termin zaproponowany przez Francję – „interwencja” - mówi sam za siebie. Co ciekawe, jeśli jakiś inny kraj spoza UE lub NATO promowałby inicjatywę zawierającą termin „interwencja”? Jak zareagowałoby NATO i UE?

Międzynarodowe bezpieczeństwo informacji jest omawiane na płaszczyznach ONZ już na przestrzeni rzędu dziesięciu lat. Podejmowane są próby opracowania międzynarodowych norm prawnych odpowiedzialnego zachowania w cyberprzestrzeni. Tak, to długi proces, a nie łatwy. Jednak zamiast koncentrować się na tych pracach w ramach ONZ, podejmowane są niejednoznaczne inicjatywy, pozwalające na łamanie suwerenności państwowej i na ogół zacierana jest rola państwa w zapewnieniu cyberbezpieczeństwa.

Różnorodne niszczące idee z zakresu dziennikarstwa i zarządzania mediami budzą niepokój. W niektórych krajach europejskich odpowiednie ustawy zostały już przyjęte. Jesteśmy świadkami prób kompilowania pewnych „białych list”, gdzie media, które nie są na nich umieszczone, nie mogą przedstawiać swojego punktu widzenia. W ten sposób gwałcona jest demokratyczna zasada zapewnienia wolności słowa i nieograniczonego dostępu obywateli i mediów do informacji, przyjęta przez OBWE na początku lat 90 XX wieku. Ta zasada jest normą prawa międzynarodowego. Natomiast idea podziału mediów na „białe” i „czarne” jest regułą, na podstawie której ktoś próbuje stworzyć nowy porządek świata.

Doszliśmy do momentu, w którym trzeba powiedzieć stanowcze „nie” dla prób zastąpienia, rewizji i fragmentacji prawa międzynarodowego. Rzeczywistość XXI wieku wymaga od nas powrotu do źródeł, do prawdziwej kolegialności - na podstawie Karty Narodów Zjednoczonych; potwierdzenia roli Organizacji Narodów Zjednoczonych jako jedynego uniwersalnego organu ładu międzynarodowego, w którym Rada Bezpieczeństwa jest jedynym organem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo międzynarodowe i pokój. Musimy zakończyć inercję i inicjatywy generowane przez imperialistyczną i kolonialną filozofię XIX wieku. W przeciwnym razie niemożliwe byłoby rozwiązanie kryzysów w regionie Morza Śródziemnego.

Tylko łącząc wysiłki na podstawie prawa międzynarodowego, możemy rozwiązać konflikt w Syrii. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ 2254 stanowi solidne podstawy do tego celu. Jeśli krótko przedstawimy jej treść, wymaga ona, aby wszystko zostało ustalone przez samych Syryjczyków na podstawie wzajemnych porozumień między rządem a opozycją. Zgodnie z zasadą konieczności osiągnięcia porozumienia przez wszystkie strony konfliktu w Syrii, Rosja, Turcja i Iran zainicjowały proces w Astanie. W jego ramach uzgodniono zorganizowanie Kongresu Syryjskiego Dialogu Narodowego w Soczi, na którym podjęto decyzję o powołaniu Komitetu Konstytucyjnego. Jego utworzenie jest obecnie na końcowym etapie.

Tylko dzięki wsparciu prawa międzynarodowego można znaleźć rozwiązanie kryzysu w Libii. Ten kraj został zniszczony przez bombardowania NATO, popełnione w rażącym naruszeniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jak pamiętacie, rezolucja dotyczyła tylko stworzenia „strefy zakazu lotów”. Miało to oznaczać zakaz lotów lotnictwa Mu’ammara al-Kaddafiego. Libijski samolot nie wzbił się w powietrze, ale zamiast zapewnić „strefę zakazu lotów”, siły powietrzne NATO zaczęły bombardować oddziały rządowe, zapewniając tym samym wsparcie drugiej stronie konfliktu - z bardzo złą reputacją. Niektóre kraje europejskie i podmioty regionalne, naruszając embargo Rady Bezpieczeństwa ONZ, dostarczyły broń, aby pomóc w obaleniu rządu Kaddafiego. Następnie te same siły nadal rozprzestrzeniały swój destrukcyjny wpływ w Afryce. Dotarł na południe do Bamako, stwarzając realne zagrożenie dla rządu Mali.

Los Libii, podobnie jak Syrii, musi być określony przez samych mieszkańców. Wychodzimy z zasady braku alternatyw dla wyłącznego wewnątrz libijskiego dialogu opartego na zasadach umowy podpisanej w Skhirat. To właśnie te zasady kierowały rosyjską delegacją na czele z rosyjskim premierem Dmitrijem Miedwiediewem na niedawnej międzynarodowej konferencji w Palermo, bardzo szybko zwołanej przez włoski rząd.

Oczywiście, aby zapewnić trwałą stabilność w regionie Morza Śródziemnego, w tym w Syrii, Libii, Iraku i innych krajach, które mają wpływ na ten region, jest mało prawdopodobne, aby udało się pogodzić trudny Bliski Wschód bez sprawiedliwego rozwiązania długotrwałej kwestii palestyńskiej opartej na rezolucjach ONZ i arabskiej inicjatywie pokojowej. Ale i tutaj podejmowane są próby rewizji międzynarodowych ram prawnych dla ugody, zastępując ją pewnymi „regułami”, które nie mają powszechnej akceptacji. To tylko pogarsza i tak już trudną sytuację. Rosja będzie nadal promować zarówno pojednanie między Palestyńczykami, w tym wsparcie egipskich inicjatyw, jak i wznowienie dialogu między stronami. Nasza propozycja zorganizowania spotkania przywódców Izraela i Palestyny w Moskwie bez żadnych wstępnych warunków jest w mocy.

Niepokojący rozwój sytuacji po drugiej stronie Morza Śródziemnego na Bałkanach nie może zostać zignorowany. Państwa regionu, nie biorąc pod uwagę woli swoich narodów, nieustannie zacieśniają współpracę z NATO. Referendum jako narzędzie bezpośredniego wyrażania woli ludzi nie jest szczególnie popularne. Jednocześnie w tych krajach wywierana jest agresywna presja na opinię publiczną. Znaczące było zaangażowanie wielu zachodnich przywódców, szefów państw, ministrów, Sekretarza Generalnego NATO, Wysokiego Przedstawiciela UE, którzy prowadzili kampanię w Macedonii podczas referendum w tym kraju. I ani słowa nie powiedziano o bezpośredniej ingerencji w wewnętrzne sprawy tego państwa.

Pod koniec moich wstępnych uwag chciałbym zauważyć, że skuteczne rozwiązanie licznych problemów Morza Śródziemnego wymaga wspólnych działań. W tym sensie nie powinniśmy zapominać o przydatnym wkładzie, jaki OBWE może wnieść w tę pracę. Z przyjemnością stwierdzam, że obecne włoskie przewodnictwo zwraca większą uwagę na cały szereg problemów związanych z regionem. Na posiedzeniu Rady Ministerialnej OBWE w Mediolanie, Rzym przedstawił deklarację w sprawie śródziemnomorskich problemów. My ją w całości popieramy.

Jestem przekonany, że możemy przywrócić historyczną rolę intercywilizacyjnego „pomostu” w rejonie Morza Śródziemnego i zapewnić jego pokojowy rozwój i dobrobyt. Jeśli będziemy działać wspólnie, nie dążyć do ukrytych celów i nie stosować podwójnych standardów, wtedy poradzimy sobie.