Aktualności

Powrót

Ze stenogramu briefingu oficjalnego przedstawiciela MSZ Rosji Marii Zakharovej, Moskwa, 17 października 2018 roku

Pytanie: Jak Pani skomentowałaby to, że w Warszawie rozpoczęto demontaż Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej?

Odpowiedź: Niestety, ogólna tendencja jest oczywista. Likwidacja pomników to nie jest po prostu, jak wielu uważa, zmiana wyglądu miast, miejscowości i krajobrazu. To jest klasyczne przepisywanie historii, zmienianie jej post factum, względem tego, co jest napisane w podręcznikach. To jest kwestia dezinformacji historycznej, mutacji pamięci historycznej.

To jest smutny fakt. Tym bardziej, że nie chodzi po prostu o pomniki jakichś wydarzeń czy działań politycznych, lecz sprawa dotyczy pomników zwykłych ludzi, którzy oddawali swoje życia nie tyle za przekonania polityczne, ale wychodząc ze zrozumienia swojej osobistej odpowiedzialności za los takich samych zwykłych ludzi, jak oni. Wtedy oni zrobili wszystko dla tego, żeby wyzwolić Europę, takich samych młodych ludzi i ich rodziny od faszyzmu, nazizmu i całego tego zła, które ogarnęło w tych latach Europę.

Najstraszniejsze jest to, że oceny polityczne ciągle wtrącają się w kontekst historyczny. Jednak to, że prowadząc tę politykę, angażując się politycznie zapomina się o losie konkretnych ludzi – a na wielu tych pomnikach są napisane imiona konkretnych ludzi – zapomina się o konkretnych losach, to jest niedopuszczalne. W końcu, Polska przywiązuję się do wszystkich tych wartości demokratycznych, o których tyle słyszymy. Tyle razy słyszeliśmy o prawach człowieka, o przestrzeganiu wszystkiego tego, co jest związane z obroną podstawowych współczesnych wartości europejskich. Jakżeż tak? To jest bezpośrednio przekreślane działaniami, które są podejmowane, niestety, wobec milczącej, gdzieś zaś bez milczącej pobłażliwości władz wykonawczych w Warszawie czy władz regionalnych.

Po raz kolejny damy temu faktowi ocenę kwalifikacyjną, ale to jest tendencja ogólna. Słyszymy niejednokrotne oświadczenia polityków polskich i przedstawicieli władzy, że to są pojedyncze zdarzenia. Nie, nie są to pojedyncze zdarzenia, lecz strategia polityczna. Jeszcze raz chcę powiedzieć – polityczna. Moment też wybrano nie przypadkowo. Jest to, niestety, ten moment, kiedy nas opuszczają realni uczestnicy działań bojowych – kombatanci, ci sami ludzie, którzy mogli opowiedzieć prawdę i po prostu obronić honor ludzi, którym zostały poświęcone te pomniki. Takich ludzi prawie już nie pozostaje, głos ich zaś słabnie z każdym dniem po prostu zgodnie z prawem natury. W tym właśnie momencie, kiedy ani organizacje kombatanckie, ani kombatanci na własną rękę nie mają wystarczającej siły, w tym fizycznej, dla tego, żeby brać udział w manifestacjach, bronić pamięć o swoich towarzyszy broni, ma miejsce ot takie podłe znieważenie i przepisywanie historii, a, najgłówniejsze – zbezczeszczenie pamięci i losów konkretnych ludzi. Naprawdę, mamy z Polską zarówno odmienne, jak i współbrzmiące poglądy, dotyczące przeszłości i trudnych spraw wspólnej historii, jednak istnieją też losy konkretnych ludzi, którzy walczyli nie o politykę, lecz ramię w ramię z żołnierzami polskimi, między innymi o wyzwolenie Polski. Właśnie o ich pamięci, ich losach i losach ich rodzin nikt, niestety, w Warszawie obecnie nie wspomina i nie myśli.